Śmierć nastolatków to absurd i nonsens, bo jak inaczej scharakteryzować sytuację która wykracza poza ramy stereotypowego postrzegania obrazu śmierci – stary, schorowany człowiek, głowa rodziny, otoczony przez pokolenia zstępnych rozdaje ostatnie dyspozycje, przyjmuje sakrament, wyznaje rodzinną tajemnicę. Dzieci płaczą, bo kobiety płaczą, mężczyźni czasem tylko, a dzieci pamiętają, bo ojciec nie płacze gdy się poparzy, bo chłopaki nie płaczą
Nawet wykraczające poza ten schemat okoliczności historyczne uchodzą za coś normalnego – przecież takie były czasy. No ale jak ja mam się zachować, jeżeli idąc ma mój Pierwszy Pogrzeb i chcąc ubrać się „jak wypada” nie mam co na siebie włożyć, bo przecież młodzież nosi kolorowe kurtki.
W drodze zapamiętałem 3 rzeczy, kolega pizzaman niosący rodzinną Macho – wielka plazma w mieszkaniu komunalnym – leprozorium pamiętające średniowiecze zaadoptowane na kamienicę. Te obrazy zestawione ze sobą nie mają sensu. Analiza przeróżnych sposobów zachowania doprowadziła do smutnej refleksji, mianowicie że sytuacja jest kuriozalna i nie ma o czym mówić, ewentualnie można pokiwać głową że tak, wczoraj to była ładna pogoda.
Dlatego niezrozumiała wydaje mi się postawa kolegi, który po wszystkim zaczął wspominać taniec na balu gimnazjalnym oraz czy chciałaby żebyśmy zrobili stypę z wódką. Nie twierdzę, że jest to wyraz płytkości i obojętności, że on nie rozumiał. Prawda, utrzymywanie tej (bo nie użyję prostego epitetu którego dwuznaczność nie w smaku teraz) atmosfery nie ma sensu, ale po prostu głupim wydaje mi się mówienie o śmierci nastolatki jakby to było coś normalnego, jakbyśmy chowali starego wujka, który dawał się napić piwa jak mleko było jeszcze pod nosem, jakby to był cygański pogrzeb. Ta śmierć jest dla mnie absurdalna. Już lepiej porozmawiajmy o pogodzie. Swoją drogą to ciekawi mnie, czy Romowie celebrują tak samo śmierć ze starości i śmierć z niczego.
Oczywiście byłem już kiedyś na pogrzebie, jednak wpisywał się on w ten przytoczony na samym początku szablon. Opisywany, określony ‘pierwszym’ ma znaczenie szczególne, kojarzy się z momentem, gdy spostrzega się że rówieśnicy zdobywają parkiety giełdowe, medale czy sceny klubowe, że zaczęło się coś nowego, coś co wydawało się odległe, nierealne.
Na szczęście starsi mają odpowiedź na każdą wątpliwość trapiącą młodszych. „Tak miało być” – powiedziała babcia z manierą właściwą poznanemu wczoraj przeze mnie Kubusiowi fataliście. Plus metafora deszczu-płaczu. Trochę ludowo.
Po ‘zwyczajnym’ pogrzebie twierdziłem, że cygańska tradycja naprawdę ma sens. Teraz to już nie wiem.
Koleżanka szła chodnikiem i wpadł na nią samochód.